Kategoria: Człowiek i kultura

Oliwka dla dzieci johnsons baby

Dlaczego oliwka dla dzieci johnsons baby należy do jednego z najczęściej polecanych przez młode mamy kosmetyków przeznaczonych dla dzieci? Odpowiedź nasuwa się chyba sama – na rynku polskim i europejskim nie jest dostępny produkt, który lepiej chroniłby delikatną i podatną na podrażnienia skórę małego dziecka. Oliwka dla dzieci johnsons baby po raz pierwszy w sprzedaży pojawiła się sto lat temu i od razu zdobyła ogromną popularność, co powinno sugerować konsumentom, jaka jest jakość tego produktu. Warto wybierać kosmetyki tej marki, ponieważ oliwki johnsons baby, oprócz zwykłego nawilżania skóry, oferowanego także przez inne koncerny, posiada kilka dodatkowych cech. Przede wszystkim oliwka ta tworzy na skórze niemowlęcia powłokę ochronną, która utrzymuje się na powierzchni naskórka jeszcze nawet do kilku godzin po kąpieli, co wydaje się naprawdę imponującym wynikiem. Poza tym, należy zaznaczyć, że kosmetyk ten pachnie w naprawdę przyjemny sposób, który podoba się nie tylko dzieciom, ale również ich rodzicom.

Meble ogrodowe rattanowe

Co roku, w okresie wiosennym większość Polaków wyciąga z garażu lub piwnicy przepiękne meble ogrodowe i rozstawia je w ogrodzie lub na balkonie. W ciepłe i słoneczne dni nie ma przecież lepszego sposobu na odpoczynek po pracy, niż spędzenie kilku minut w ciszy i spokoju na świeżym powietrzy we wspaniałych promieniach ciepłego słoneczka. Jeśli nie posiadamy mebli ogrodowych lub nasze obecne są już dość wysłużone, to warto zainwestować w nowe egzemplarze. Przede wszystkim powinniśmy dokładnie zapoznać się z obecnym rynkiem, gdyż rynek mebli ogrodowych drastycznie się zmienił i obecnie istnieje wiele, naprawdę ciekawych i innowacyjnych mebli. Doskonałym przykładem są meble ogrodowe rattanowe, które przez wiele osób uważane są wręcz za idealne. Nie kosztują wcale zbyt dużo, a sprawiają wrażenie niezwykle eleganckich. Ich kolejnym atutem jest również niesamowita wygoda. Bez problemu będziemy mogli wygodnie spędzić w nich długie wieczory przy wspólnym grillowaniu z naszymi znajomymi lub rodziną. 

PRZYSPIESZENIE PRODUKCJI

Wobec raptownego przyspieszenia produkcji, jakie pociąga za sobą w Ameryce i za granicą popyt na surowce i przestrzeń życiową, wydaje się sprawą pilną, aby obywatele Stanów Zjednoczonych stali się bardziej przewidujący w ocenie błędnego kursu ojczystej nawy. Kiedy mówimy, że za dwadzieścia lat naród może odczuć poważny brak surowców ta­kich, jak miedź, ołów, cynk i ropa, brzmi to być może jak termin jeszcze daleki. „Za dwadzieścia lat” jednak to wcale nie dalej niż „przed dwudzie­stu laty”, które dzielą nas od Pearl Harbour. Albo pomyślmy o tak odległej dacie jak A. D. 2000, kiedy to obecna ludność naszego kraju podwoi się, jeżeli się utrzymają ogólne tendencje dnia dzisiejszego. Czas ten nie znajduje się dalej od nas w przyszłości, niż początek epoki jazzu jest od nas odległy w prze­szłości.

NA DALEKĄ METĘ

To tak samo, jakbyśmy wybiegli myślą o  stulecie naprzód, kiedy to, jeżeli utrzyma się kurs obecny, świat stanie przed problemem wyczerpania się większości dziś nam znanych niezbędnych su­rowców oraz źródeł energii i prawdopodobnie bę­dzie w dużym stopniu uzależniony od zwykłego ka­mienia, światła słonecznego, powietrza, wody mor­skiej i może węgla w rozwijaniu swoich standardów życiowych. Czas ten jest nie dalej przed nami, jak daleko za nami pozostał wybuch wojny domowej w Stanach Zjednoczonych. Jedno stulecie to mniej niż 2% krótkiej spisanej historii człowieka.Wszystko wskazuje, że ludzie w Stanach Zjedno­czonych i wszędzie indziej powinni zacząć myśleć na daleką metę. Inaczej ich i ich dzieci czeka w przyszłości życie twarde, surowo zdyscyplinowa­ne życie mrowiska.

NIE MA PEWNOŚCI

Czy to możliwe, aby ludzie w Stanach Zjednoczonyeh zdołali wypracować na dalszą metę jakiś zdro­wy, inteligentny i zadowalający sposób życia i za­chowali przy tym umiarkowanie kwitnącą gospo­darkę?Nie ma absolutnej pewności co do tego. Ale na­leży zbadać możliwości, póki jeszcze nie jest za późno, aby zacząć. Może istnieją jakieś proste roz­wiązania tego problemu, choć autorowi nie są one znane.Pewna liczba myślicieli-ekonomistów coraz wy­raźniej sobie uświadamia, że wchodzi tu w grę nie tylko gospodarka Stanów Zjednoczonych, ale kurs, na jakim znalazła się cała cywilizacja naszego kra­ju. Może paru z nich zaczyna się orientować zarów­no w potrzebach konsumenta, jak i w lepiej rozu­mianych potrzebach producenta.

KOMERCJALIZACJA ŻYCIA W AMERYCE

Wybitnym przed­stawicielem tego ostatniego gatunku ekonomistów jest Leland Gordon z uniwersytetu Denisona, autor książki Economics for Consumers (Ekonomia dla konsumentów), który stwierdza: „Stabilność ekono­miczna i wysoki pułap zatrudnienia to cele pożą­dane. Ale celem nie mniej pożądanym jest dobro konsumenta.”Wszystkie; wysiłki, aby utrzymać wzrost spożycia, wzięte razem dają w sumie nie spotykane dotych­czas nasycenie życia Amerykanina zachętami, su­gestiami :[ wszelkimi innymi formami namowy do kupowania. Sam ogrom już stosowanych czy plano­wanych środków handlowej perswazji urasta do problemu narodowego. Komercjalizacja przenika wszędzie, tak iż może się wydawać, że klient wchła­nia ją ra2;em z powietrzem, którym oddycha.

W STANIE OBLĘŻENIA

Wła­ściwie klient znajduje się stale w stanie oblężenia, osaczony ofertami towarów niechodliwych bądź po- kupnych, kuszony towarem atrakcyjnym albo na­ciągany podstępem na kupno. Rezerwuje się coraz więcej pieniędzy na stwarza­nie popytu dla każdej obiegowej jednostki towaru. Suma pieniędzy wydawanych w Stanach Zjedno­czonych ria reklamę wzrasta znacznie szybciej niż globalna suma pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży. Przykładem są pieniądze wydawane na reklamę sa­mochodów. W latach pięćdziesiątych koszt reklamy jednego samochodu wzrósł więcej niż dwukrotnie dla wszystkich niemal typów samochodów produko­wanych w Stanach, a dla większości typów więcej niż trzykrotnie.

NAKŁANIANIE DO KUPOWANIA

Obywateli Stanów Zjednoczonych nakłania się do kupowania coraz większej ilości towarów, które wcale nie są konieczne dla ich dobrobytu, toteż co­raz bardziej staje się tu potrzebna współpraca wy­kwalifikowanych ekspertów od reklamy. Bo jeśli nikogo nie trzeba namawiać, aby kupował wystar­czającą ilość pożywienia dziennie, to zawsze trzeba namowy, aby sprzedać taki przedmiot luksusu, jak na przykład łódź motorowa o sile sześćdziesięciu koni mechanicznych. „Reklama musi produkować masowego klienta, tak jak fabryki w rozwijającej się gospodarce pro­dukują masowy towar” — stwierdził redaktor „Printers’ Ink”. Wyraził on przypuszczenie, że do roku 1965 wydatki na reklamę mogą osiągnąć 25 miliardów dolarów. Oznacza to więcej niż podwo­jenie się w ciągu paru tylko lat sumy wydawanej na tworzenie zapotrzebowania i niedosytu.

W PRZECIĘTNEJ RODZINIE

Pewien urzędnik firmy „General Foods” oznajmił, że przeciętna rodzina amerykańska spotyka się z 1518 ofertami sprzedaży w jednym przeciętnym dniu. Nadto liczba ta nie obejmuje tego wszystkiego, czym poczta napycha skrzynki listowe obywateli: jest to łącznie 16 miliardów prospektów rocznie, cztery razy tyle, ile ci obywatele wyjmowali ze swoich skrzynek dziesięć lat temu. Podatników w naszym kraju obciąża się dodatkowymi 190 milio­nami dolarów rocznie dla pokrycia deficytu spowo­dowanego przez pocztę rozprowadzającą te „śmie­cie”, czyli przesyłki trzeciej klasy.Członkowie takiej przeciętnej rodziny to ewen­tualni odbiorcy 117 reklamówek radiowych i tele­wizyjnych dziennie.