//////

COŚ WIĘCEJ NIŻ HEREZJE

Jasne jest, że ludziom tym chodzi o coś więcej niż herezje lat trzydziestych oraz sprawy bezpieczeń­stwa wynikłe z zimnej wojny, o coś więcej nawet niż okropne niezadowolenie wywołane wojną ko­reańską: era McCarthy’ego wysunęła na plan pierw­szy różne siły zaangażowane w trwającej od dawna rewolcie przeciw nowoczesności. Dawna Ameryka, do roku 1890 i pod pewnymi względami do 1914, była chroniona płaszczem bezpieczeństwa izolacji kontynentalnej, społeczności wiejskiej i wyznań protestanckich oraz rozkwitu kapitalizmu przemy­słowego. Ale powoli, rok za rokiem, w ciągu kilku dziesięcioleci zanurzała się w wiek XX i zmuszona była stawić czoło jego przykrym realiom: najpierw wtargnięcie kosmopolityzmu i sceptycyzmu, nastę­pnie zniknięcie amerykańskiego izolacjonizmu i ła­twego bezpieczeństwa militarnego, zmierzch trady­cyjnego kapitalizmu i jego uzupełnienie scentralizo­wanym państwem dobrobytu, wreszcie ogromne koszty i ograniczenia narzucone przez drugą wojnę światową, wojnę koreańską i zimną wojnę.

GŁĘBSZE KORZENIE

W tej kru­cjacie komunizm nie był celem, ale bronią, i z te­go właśnie powodu wielu prześladowców nic nie znaczących krajowych komunistów nie okazywało żadnego zainteresowania dla walki z komuniz­mem w dziedzinie stosunków międzynarodo­wych.Głębsze korzenie Wielkiej Inkwizycji odsłaniają najlepiej inne emocje jej zwolenników: nienawiść do F. D. Roosevelta, nieprzejednana opozycja wobec reform Nowego Ładu, pragnienie usunięcia lub zni­szczenia ONZ, antysemityzm, negrofobia, izolacjo- nizm, dążenie do zniesienia podatku dochodowego, zakaz fluoryzowania wody w obawie przed zatru­ciem, opozycja wobec modernizacji życia kościelne­go. Własne określenie McCarthy’ego: „dwadzieścia lat zdrady” — wskazywało na sięgające daleko wstecz skargi pielęgnowane przez tych krzyżowców, chociaż rzecznik prawicy, Frank Chodorov, przed­stawił je w lepszej perspektywie mówiąc, że zdrada Stanów Zjednoczonych rozpoczęła się w gruncie rzeczy jeszcze w 1913 r., z wprowadzeniem ustawy o podatku dochodowym.

WROGOŚĆ WOBEC UKŁADU

Gdyby Wielka Inkwizycja skierowana była tylko przeciwko komunistom, szukałaby ich bardziej gruntownie i dokładnie; tymczasem członkowie Ko­misji wydawali się nie odróżniać komunisty od jednorożca. Prawdziwi komuniści byli na ogół ludź­mi zbyt mało znaczącymi, aby stać się obiektem dłuższego śledztwa; McCarthy nie przejmował się jakimś nie znanym nikomu lewicowym dentystą, który otrzymał awans w wojsku, byleby mógł dzię­ki tej sprawie zaatakować władze wojskowe, a poza władzami wojskowymi nawet administrację Eisen­howera. Inkwizycja chciała zadowolić przeciwników liberałów, Nowego Ładu, reformistów, internacjo­nalistów, intelektualistów, a wreszcie nawet admini­stracji republikańskiej, która nie chciała odstąpić od polityki liberalnej. Chodziło przede wszyitkim o     wrogość wobec pewnego układu politycznego, w którym Nowy Ład stanowił ogniwo do społe­czeństwa dobrobytu, społeczeństwo dobrobytu do socjalizmu, a socjalizm do komunizmu.

BEZLITOSNA DZIAŁALNOŚĆ

Oto dlaczego działalność jej była tak bezlitosna i odznaczała się taką pogonią za ofiara­mi i dlaczego wydawało się, że bardziej zależy jej na skompromitowaniu ludzi cieszących się szacun­kiem i wpływami niż na kolejnym nieznanym bol­szewiku. Zwolennicy McCarthy’ego, którzy twier­dzili, że zgadzają się z jego celami, mimo że potę­piają jego metody, nie wzięli pod uwagę, że dla prawdziwych popleczników właśnie jego metody były włć.ściwe, podczas kiedy cele zawsze pozosta­wały mgliste. Dla nich jego różnorodne i liczne oskarżenia były wygodne, ponieważ poszerzały sieć podejrzeń i umożliwiały schwytanie wielu ofiar, które nie były już albo nie były nigdy komunista­mi, podobnie jak postrach, który szerzył, odpowia­dał chęci zemsty i pragnieniu zdyskredytowania typu przywódcy stworzonego przez Nowy Ład.

PRAWDZIWA FUNKCJA

Praktyczni intelektualiści No­wego Ładu — najlepszym przykładem posłużyć tu może Rexford Guy Tugwell — którzy nie mieli nic wspólnego z komunizmem, byli nie mniej atakowa­ni niż jego sympatycy. I dzisiaj, kiedy w amerykań­skim życiu wewnętrznym komunizm sprowadzony został do minimum, wraca się wciąż do tego kozła ofiarnego, i w wypadkach, kiedy władze śledcze nie mogą udowodnić powiązań z ruchem komunistycz­nym, ożywiają zwiędłe zarzuty sympatyzowania z nim w przeszłości lub mieszają rozmyślni*; libera­lizm i komunizm. Prawda jest taka, że prawicy ko­niecznie potrzebny jest komunizm i że dramatycznie nie chce z niego zrezygnować. Prawdziwa funkcja Wielkiej Inkwizycji lat pięćdziesiątych nie ograni­czała się do zadań racjonalnych, jak na przykład wykrycie szpiegów czy zabezpieczenie przed szpie­gostwem (do czego agencje policyjne wydają się wystarczać), czy nawet do zdemaskowania czyn­nych komunistów, ale zmierzała ona do rozładowa­nia niechęci i frustracji w społeczeństwie, do wy­mierzenia kary, do zaspokojenia nienawiści, której korzenie tkwiły gdzie indziej niż w samej sprawie komunizmu.

REAKCJA PRZECIWNIKÓW

Trzeba tutaj zrozumieć pod pewnym względem rację przeciwników intelektualizmu. Nie wystarczy powiedzieć, że to tę kwestię już do prze­sady wałkowała propaganda prawicowa czy że roz­miary sympatii prokomunistycznych wśród intelek­tualistów lat trzydziestych były przesadzone, czy nawet, że najbardziej wpływowi intelektualiści po­przedniego pokolenia nie byli komunistamini sym­patykami komunizmu. Wszystko to jest prawdą, ale zarzuty powtarzane z takim uporem pod adresem intelektualistów opierają się na fakcie, że sympatie do komunizmu w latach trzydziestych były silniej­sze wśród intelektualistów niż w jakiejkolwiek in­nej warstwie społecznej.Moim zdaniem, ważne jest jednak, by każdy, kto pragnie zrozumieć przyczyny amerykańskiego antyintelektualizmu, stwierdził fakt, że niechęć do in­telektualistów jako ideologów wykracza daleko po­za sprawy związane z poglądami lub sympatiami prokomunistycznymi.

POSTĘPOWE POGLĄDY

Nie przeczę także, że mieliśmy licznych konserwatyw­nych intelektualistów, a nawet paru reakcyjnych; ale jeśli istnieje w Ameryce coś w rodzaju inte­lektualnego establishment, to było ono zawsze jeśli nie silnio radykalne (co nawet nie odpowiadałoby terminowi establishment), to w każdym razie na lewo od centrum. I ściągało na siebie zawsze za­ciekłą niechęć prawicy, która chętnie zacierała róż­nicę między ugrupowaniami umiarkowanie postę­powymi i rewolucyjnymi.Póki postępowe poglądy środowiska intelektual­nego pozostawały mniej lub bardziej w zgodzie z powszechną atmosferą protestu społecznego, jak to było zwłaszcza w okresie partii postępowej i No­wego Ładu, skrajna prawica niewiele mogła im zro­bić. Ale związanie się dużej części intelektualistów z komunizmem i sympatyzowanie z nim w latach trzydziestych wzmogło ataki ze strony prawicowych przeciwników.

W SWOBODNYCH STOSUNKACH

Tylko w swobodnych stosunkach międzyludzkich odnajdujemy pełen ideał.” Jest charakterystyczne dla naszej historii, że termin użyty tutaj, o ile wiem, po raz pierwszy w Ameryce — znalazł się w takim „radykalnym”, utopijnym i antyinstytucjonalnym oświadczeniu.Co najmniej od czasów Roosevelta i partii postę­powej wi.ększość czołowych intelektualistów w USA politycznie popierała program, który określić mo­żemy jako liberalny (w sensie amerykańskim), po­stępowy czy radykalny. (Rzecz jasna, amerykańska perspektywa polityczna jest skrócona i jej cen­trum leży znacznie bardziej na prawo w porówna­niu na przykład z Francją, ale pozycja intelektua­listów w stosunku do centrum była podobna.)

W NAJSZERSZYM ZNACZENIU

W najszerszym zna­czeniu tego słowa intelektualiści istnieli zawsze, ale aż do czasów społeczeństwa przemysłowego i po­wstania pewnego rynku idei brak było poczucia od­rębności życia intelektualnego jako powołania, sto­sunkowo mała była potrzeba solidarności i jeszcze mniejsza mobilizacji wewnętrznej intelektualistów. Dlatego nie bacząc na to, czego dokonali oni w XIX wieku przygotowując rewolucję 1848 r., wyzwolenie chłopów w Rosji czy niewolników w Ameryce, w czasach tych nie było jeszcze pojęcia używanego szerzej w języku angielskim dla określe­nia ich jako grupy.Termin intelektualiści po raz pierwszy wszedł w użycie we Francji. Wkrótce został wyeks­portowany — w czasie sprawy Dreyfusa, gdy tak duża część środowiska intelektualnego została poru­szona, zjednoczyła się w proteście wobec spisku przeciw Dreyfusowi i zaangażowała się w ideolo­giczną świętą wojnę przeciw francuskim reakcjoni­stom.